Decyzja D. Trumpa o wycofaniu wojsk amerykańskich z baz przy granicy syryjsko-tureckiej zasadniczo zmieniła sytuację w Syrii. Pozwoliła Rosji na swobodne zaangażowanie się w regionie. Zmusiła też siły kurdyjskie do podjęcia współpracy z rządem syryjskim. Nie można wykluczyć, że przyspieszy zakończenie konfliktu kosztem stłumienia dążeń Kurdów do autonomii.

Decydującym czynnikiem, który skłonił strony trwającego od 2011 roku konfliktu w Syrii do przewartościowania sojuszy oraz puszczenia w niepamięć dawnych animozji, była decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z terenów na granicy syryjsko-tureckiej. Została ona ogłoszona 6 października 2019 r., zaraz po rozmowie telefonicznej z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem [1]. Dotyczy około 1000 żołnierzy do niedawna rozmieszczonych na terytorium zajętym przez kurdyjskie Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) oraz Powszechne Jednostki Ochrony (YPG). Zostali oni przemieszczeni do Iraku, skąd mają wrócić do USA. Amerykański Sekretarz Obrony, Mark Esper, przyznał jednak, że prawdopodobnie kilkuset żołnierzy pozostanie w południowej Syrii do ochrony pól naftowych przed próbami przejęcia ze strony ISIS. Stwierdził również, że prezydent Trump nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie [2]. Wycofywaniu się sił amerykańskich towarzyszyły demonstracje i protesty ludności kurdyjskiej. Powstała próżnia polityczna pozwoliła siłom tureckim na rozpoczęcie 9 października operacji „Źródło pokoju” [3]. Jej celem ma być utworzenie w północno-wschodniej Syrii (obszarze kontrolowanym przez Kurdów) strefy buforowej o głębokości 32 kilometrów. W efekcie doszło do poważnych starć między siłami tureckimi i kurdyjskimi, szczególnie w okolicach miast Tall Abjad i Ras al-Ajn. Już w pierwszych dniach walk straty obu stron szacowano na kilkudziesięciu zabitych [4].
W odpowiedzi na agresywne działania Turcji, rząd USA zastosował przeciwko niej sankcje ekonomiczne [5].

Postanowienia szczytu w Soczi

De facto zrzeczenie się przez USA roli mocarstwa-rozjemcy w regionie otworzyło Federacji Rosyjskiej nowe możliwości. 22 października w Soczi miało miejsce spotkanie prezydentów Władimira Putina i Recepa Erdoğana. Wśród dyskutowanych kwestii pierwsze miejsce zajęła sytuacja w Syrii. Wynegocjowane zostało porozumienie, na mocy którego Rosja poparła dążenie Turcji do utworzenia przygranicznej strefy buforowej. Zadeklarowano również współpracę w zmuszeniu do wycofania sił YPG, które pozostały we wspomnianej strefie na głębokość 30 km od granicy. Na przeprowadzenie tej operacji przewidziano 150 godzin, po upływie tego terminu rosyjsko-tureckie patrole miały zacząć patrolować nowo powstałą „strefę bezpieczeństwa” [6]. Wśród postanowień znalazła się również dwustronna deklaracja zachowania integralności terytorialnej i niepodległości politycznej Syrii.

Nowy układ polityczny

Współpraca turecko-rosyjska w kwestii Syrii jest względnie młodym zjawiskiem, a poprzedziły ją silne napięte stosunki w pierwszych latach konfliktu. Momentem krytycznym było zestrzelenie przez Turcję rosyjskiego samolotu w listopadzie 2015 roku [7]. Bliższa współpraca obu państw, wraz z Iranem, w celu rozwiązania konfliktu w Syrii rozpoczęła się w 2017 roku. Wcześniej Rosja była głównym sojusznikiem rządu prezydenta Baszara Al-Assada, który z kolei był wrogo nastawiony wobec Turcji, wspierającej siły antyrządowe. Trzecią siłę stanowiły kurdyjskie SDF/YPG, obecnie zmuszone do współpracy z siłami Assada, dla odparcia ataku Turcji [8]. Współpraca ta zdecydowanie oddala perspektywę uzyskania przez Kurdów trwałej autonomii, sprzecznej z interesami wszystkich państw regionu. Operacja „Źródło pokoju” spotkała się z krytyką ze strony Ligi Państw Arabskich, w szczególności Arabii Saudyjskiej. Ta ostatnia wyjątkowo intensywnie zabiegała o utrzymanie amerykańskiej obecności wojskowej w Syrii, jednak bez rezultatu.

Perspektywy i szanse na rozwiązanie konfliktu

Nie ulega wątpliwości, że głównym celem Rosji jest ponowne zjednoczenie Syrii pod władzą prezydenta Assada oraz usunięcie z jej terytorium wszystkich sił interwencyjnych. Poprzez układ z Soczi Putinowi udało się, najprawdopodobniej trwale, popchnąć Kurdów w kierunku podporządkowania się reżimowi Assada, przy jednoczesnym zaspokojeniu wymagań Turcji w kwestii bezpieczeństwa.
Prawdopodobnie następnym posunięciem Rosji będzie próba wskrzeszenia turecko-syryjskiego Układu z Adany z 1998, który formalnie wciąż obowiązuje. Jego kluczowym postanowieniem jest powstrzymanie się obu państw od działań mogącym zagrozić ich bezpieczeństwu [9]. W praktyce uderza on w Kurdów, szczególnie w marksistowską grupę PKK działającą w Turcji, może więc na nowo zaognić konflikt z rządem i przedłużyć wojnę domową. Zdecydowanym sukcesem, lub raczej darem losu, jest dla Rosji wycofanie się wojsk amerykańskich, co daje jej wyjątkowo duże pole manewru. Wobec braku zaangażowania USA turecko-rosyjskie zabiegi o pokój w Syrii mogą zostać uwieńczone sukcesem. Należy jednak pamiętać, że oznaczałoby to powrót surowego reżimu Al-Assada, utratę marzeń o autonomii Kurdów oraz wzmocnienie pozycji Rosji na arenie międzynarodowej. 

Jakub Białecki

Źródła:
[dostęp do wszystkich stron internetowych 31.10.2019]
[1] https://www.whitehouse.gov/briefings-statements/statement-press-secretary-85/
[2] https://edition.cnn.com/2019/10/22/politics/mark-esper-syria-oil-fields-troops-iraq-cnntv/index.html
[3] https://www.geopoliticalmonitor.com/operation-peace-spring-a-timeline/
[4] https://www.defence24.pl/turecka-interwencja-w-syrii-aspekty-wojskowe-analiza
[5] https://www.nytimes.com/2019/10/14/us/politics/trump-turkey-tariffs.html
[6] https://www.aljazeera.com/news/2019/10/full-text-turkey-russia-agreement-northeast-syria-191022180033274.html
[7] https://www.aljazeera.com/news/2019/10/russia-turkey-partners-opponents-syria-191022111531956.html
[8] https://www.aljazeera.com/indepth/opinion/turkey-peace-spring-changed-dynamics-syria-war-191014165613108.html
[9] https://www.aljazeera.com/news/2019/10/analysis-adana-deal-turkey-syria-191022194719603.html


1 Komentarz

happyrunner68 · 7 listopada 2019 o 22:55

Dobra analiza! Co do dalszych perspektyw rzeczy wyglądają chyba trochę inaczej w lokalnej i globalnej perspektywie. W tej lokalnej to może być nawet pewne „zwycięstwo” USA czy też tamtejszej obecnej administracji. Tam od dawna toczy się ostra debata na temat amerykańskiego interwencjonizmu i tzw. „regime-change wars”, w które poprzednie rządy dość beztrosko się angażowały kosztem ogromnych nakładów finansowych i własnych ludzkich strat, nie wspominając już strasznych zniszczeń i ofiar powodowanych w krajach będących przedmiotem interwencji. Wyjście z tego nierozwiązywalnego węzła i wciągnięcie tam Rosji jest do pewnego stopnia sukcesem, bo pozwala ograniczać te straty i zwiększać lądowy wysiłek wojskowy Rosji. To była i obietnica Trumpa. To jest też np. silny nacisk w kampanii congresswoman z Hawajów, Tulsi Gabbard, która idzie obok głównego nurtu polityki „dynastii” Bushów i Clintonów, wzmacniając antyinterwencjonistyczny nurt amerykańskiej polityki międzynarodowej. Negatywnym skutkiem dla USA jest lekka dewaluacja ich „waluty wiarygodności” u ich sojuszników. To ma zdaje się znaczenie zwłaszcza w innych lądowych obszarach świata – jak Polska, czy szerzej, Europa Wschodnia, gdzie „wystawienie do wiatru” ważnych lokalnych sojuszników USA, Kurdów nie przeszło niezauważone i stawia pewien znak zapytania co do długoterminowych priorytetów USA i wiarygodności ich zobowiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *